Lover-rover

No matter who broke your heart and how long it will take to heal it…
You wouldn`t pass through it without your bike… Just keep spinning!
O mojej pasji do 28 calowych kół i czerwonej owijki. Blog o mojej szosie.

Vive Jaworzno!

Po raz pierwszy startowałam w największym masowym biegu ulicznym w Polsce – 15 km w Jaworzniehttp://www.bieg.mckis.jaw.pl/. W tym roku padł rekord – 661 zawodników! Pogoda nam dopisała, może nawet trochę przesadziła. Mimo, że bieg startował dopiero o 16-tej, to i tak było duszno i parno. Mieszkańcy okolicznych wiosek przez które przebiegaliśmy spisali się na medal – wyjęli szlaufy i formowali orzeźwiające chmury deszczowe dla nas. Strażacy też przynieśli ulgę zraszając nas wodą!;) Takie gesty są wielką nagrodą dla wysiłku biegaczy. Tubylcy wychodzą przed domy, dopingują, podają wodę. Ja najbardziej lubię moment, kiedy panie spostrzegają, że biegnie kobieta, i dopingują jeszcze mocniej i głośniej! (Na zawodach szosowych zdziwienie panów, że jedzie kobieta jest tak ogromne, że dziwiąc się głośno pozostawiają za mną komentarz – Niemożliwie, kobieta jedzie!)

Polubiłam Jaworzno za tą masowość z którą tak genialnie poradzili sobie organizatorzy. Od przygotowania punktów do zapłaty i  rejestracji, szatnie, toalety, oznaczenie trasy, liczne punkty kontrolne po apetyczny posiłek regeneracyjny…(zupa ziemniaczana z wielką bułą). W żadnym momencie nie poczułam się informacyjnie zagubiona.

Wiem, że 1 h 36 min dla 15 km to nie jakiś rewelacyjny wynik, ale mnie zadowalający. Od pewnego czasu nie biegam już tak regularnie, wystartowałam raczej dla treningu i rozbiegania. O dziwo łatwiej było mi zebrać się do biegania zimą i w czasie największych mrozów, niż teraz, kiedy pogoda i długi dzień sprzyjają…Może lubię trudne warunki?;)

Zdarzyły się 2 momenty bolesne – kiedy w 10 km tak bardzo odeszły ode mnie siły, zwykła woda nie dodawała mi powera. Miałam ochotę na węglowodany i zastrzyk energii. Błąd – nie wzięłam żadnego batonika ani nawet jednej mojej żelki cukrowej marki Decathlon, która przywraca mi właściwy poziom cukru w krwi. Błąd.

I drugi moment – dla mnie nowe odkrycie techniki biegowej – zbieganie z dość długiego i ostro nachylonego wzniesienia…Zaczęłam zbiegać na całej stopie aż do momentu jak zawyłam z bólu! Tak mocno zabolały mnie kolana! Przestawiłam stopę i zbiegałam na piętach, gdzie wydawało mi się, że dzięki amortyzatorowi  będzie mi lepiej. Już sama nie wiem jak było lepiej a jak gorzej, ale ból w kolanach nosiłam 3 dni. Na całe szczęście moje i  moich nóg – przeszło. Pewnie przerzucenie ciężaru na same pięty też zrobiło swoje. W każdym razie na następnych treningach muszę spróbować znaleźć wygodną i zdrową pozycję dla zbiegania.

Vive Jaworzno!

Zamykam cytrynę i do biegu!

1h 36 min za mną.


Komentarzy: 0
Zostaw swój komentarz

Unable to load the Are You a Human PlayThru™. Please contact the site owner to report the problem.