Lover-rover

No matter who broke your heart and how long it will take to heal it…
You wouldn`t pass through it without your bike… Just keep spinning!
O mojej pasji do 28 calowych kół i czerwonej owijki. Blog o mojej szosie.

Sezon 2012 uważam za otwarty.

Nie mogłam wymarzyć sobie lepszego startu w rowerowy 2012 rok. Poniedziałek świąteczny – czyli niezatłoczone drogi. 4 stopnie na termometrze i mocne słońce – najważniejsze, że nie pada. Termobielizna, spodnie z ocieplaczem, wiatrówka, opaska i rękawiczki. Mroźny dzień, słońce daje tylko światło, wiatr mocny, miejscami śnieg i przymrozki.

- Gdyby nie opaska, rozerwałoby mi głowę (wiatr był okrutny, mocny i przeszywający).

- Rękawiczki połówki – szkoda jednak, że nie całe, bo drętwiały mi palce czasami. W Pieskowej były 3 stopnie!

- Skarpetki – jednak muszą być grubsze i ocieplane. Po powrocie nie czułam stóp. Przemarzły do cna!

- Wiatrówka – bez niej zawróciłabym po 5km. Konieczna, bez względu na to ile ma się warstw na sobie.

Nie nasmarowałam twarzy kremem – wysuszyło mi policzki. Nie przypudrowałam nosa – jednak słońce opalało – na czerwono;)

Otwarcie sezonu – marzenie – 66 km, 3 h 30 min. Trasa do Pieskowej Skały – wdzięczna, idealnie wymagająca na pierwsze nogi, widokowa, dobra. Przez Zielonki, Trojanowice, Cianowice. Łącznie przewyższenia – 260 m. Długie podjazdy, trzeba było pożądanie się rozkołysać, i tak trzymać między 9 a 11 km/h. Najwolniej – 9km/h. Najszybciej – 39 km/h w zjeździe. Do Pieskowej – 2 h. Z Pieskowej do Krakowa – 1.5 h. Sam zobacz:

http://www.bikemap.net/route/1505290#lat=50.183712139007&lng=19.972029958497&zoom=12&maptype=ts_terrain

Nagroda jest za Skałą. Białowapienne urwiska, potężne i naturalnie wyszlifowane zachwycają. Zamek w Pieskowej, maczuga Herkulesa, Ojcowski Park Narodowy – dla takich widoków warto było oddać zasoby energii.

Po drodze minęłam w sumie 4 kolarzy. Spodziewałam się ich nagromadzenia o takiej porze w taki dzień przy takiej pogodzie. 4 wzajemne pozdrowienia.

Jeden skok adrenaliny i niepotrzebne napięcie – samochód jadący z prędkością powyżej 100 km/h przejechał obok mnie na szerokość mojego kciuka. Gdybym inaczej trzymała kierownicę, lżej, albo była bardziej rozkojarzona jurajskimi widokami – mogłoby być różnie.

Znowu się udało.

 

35 km. 1 h 55 min.

Maczuga Herkulesa.


Komentarzy: 0
Zostaw swój komentarz

Unable to load the Are You a Human PlayThru™. Please contact the site owner to report the problem.