Lover-rover

No matter who broke your heart and how long it will take to heal it…
You wouldn`t pass through it without your bike… Just keep spinning!
O mojej pasji do 28 calowych kół i czerwonej owijki. Blog o mojej szosie.

Poznańskie zaskoczenie

Poznań. Niestety, dopiero późnym popołudniem dotarłam do stolicy Wielkopolski. Korek na trasie z Wrocławia miał coraz to ciekawsze oblicza – to przebudowa, to kierowanie ruchem, to objazd. 200 km zajęło mi 3.5 h! (sic!) Przebrałam się szybko w spodenki, wymieniłam szkła w okularach z orange na ciemne i pojechałam zobaczyć Jezioro Maltańskie. Dech mi zaparło, kiedy zobaczyłam jezioro skąpane w słońcu, poruszające się drobnymi falami zgodnie z kierunkiem wiatru.

W słońcu skąpane...

 Rowerzyści, rolkarze, piesi… Zupełnie jak nasze krakowskie Błonia, gdyby tylko zamiast zielonej trawy była tam woda;) Na wstępie biegacz z dzieckiem – maleństwo ułożone w specjalnym wózku pchanym przez biegnącego, umięśnionego ojca. Spodobało mi się to. Panowie na szosach, Krossach, Trekach, starzy, młodzi, grubi, małe dziewczynki na rolkach z ochraniaczami z nadrukowaną lalką Barbie. Kopiec z torem saneczkowym, balony na wodzie, ośrodek regatowy, Euro 2012 uformowane z wielokolorowych kwiatów, zakochani na ławkach, pyszny gejzer na środku jeziora, gofry i uderzanie wody o brzeg. Malta, płuca Poznania. Stamtąd już tylko dwa kroki do poznańskiego Zoo, wjazd na Piastowski Trakt Rowerowy… I wiele innych ścieżek, których nie miałam już czasu odkryć. Objechałam Maltę 2 razy, nacieszyłam oczy. Niełatwo dryfuje się między tyloma aktywnymi sportowo osobami na jednej ścieżce, a już najbardziej niebezpieczne są małe dzieci wybiegające z ukrycia mamich spódnic. Nagle niewidoczne, staje się widoczne i musisz szybko hamować.

Można się rozmarzyć...

Widok rowerzystów w mieście w ogóle napawał nadzieją na przyjazne nastawienie wobec dwóch kółek. I nie pomyliłam się. Ścieżki rowerowe są wszędzie! Ja jechałam jezdnią a wzdłuż mnie wszędzie poruszały się bezpiecznie całe rodziny na rowerach!

Z Malty przedostałam się na poznański Rynek, który charakternością swoich kamienic chwyta za serce. Mogę tylko wyobrazić sobie jaka historia i ile barwnych opowieści musi kryć się za każdą z tych starzejących się kamienic.

Fikuśne kamienice.

 Oto przypadkiem weszłam do Biura Informacji Turystycznej, chciałam szybko dowiedzieć się gdzie jest dobry basen sportowy. Pani patrzyła na mnie i na mój rower, początkowo myślałam, że będzie chciała mnie wyprosić w końcu zajmowałam trochę miejsca w officie. Czułam się zmuszona do zadania jakiegoś pytania rowerowego. Zapytałam jak daleko stąd do Gniezna. Zaczęło się! Pani wyjęła rowerowe mapy, zaczęła pokazywać, nakreślać, zachęcać. I wtedy zrozumiałam – Poznań, i Wielkopolska w ogóle to mekka rowerzystów, którzy kochają szlaki, trakty, ścieżki. Tylko przez Poznań przebiega Bursztynowy Szlak, Piastowski, Stu Jezior, Nadwarciański, w końcu Transwielkopolska Trasa Rowerowa! Nie mogłam uwierzyć w to, co widzę. Ale rowerzyści mają tu dobrze, w Poznaniu – powiedziałam do Pani. Oj, ciągle jednak narzekają, że nie ma wszędzie ścieżek – odpowiedziała ku mojemu zaskoczeniu. W takim razie powinni przyjechać do Krakowa… Tam to dopiero jest dużo do zrobienia – Pani uśmiechnęła się, i podziękowała –Miło to słyszeć, mnie też wydaje się, że w Poznaniu nie można na to narzekać. Obdarowała mnie ulotkowym przewodnikiem po wielkopolskich traktach i zachęciła do korzystania. Szkoda, że mam tylko 1 dzień w Poznaniu na dłuższą trasę. Wybór jest trudny – pierwotnie miało być Gniezno. Ale szlakiem wielkopolskich jezior też jest kuszące. Nie zdecydowałam się jeszcze. Wybiorę rano, jak wstanę.

Tęcza. Spokój. Malta.


Komentarzy: 0
Zostaw swój komentarz

Unable to load the Are You a Human PlayThru™. Please contact the site owner to report the problem.