Lover-rover

No matter who broke your heart and how long it will take to heal it…
You wouldn`t pass through it without your bike… Just keep spinning!
O mojej pasji do 28 calowych kół i czerwonej owijki. Blog o mojej szosie.

Miechów Lato 2011

Miechów, wypróbowany dnia poprzedniego, przywitał 117 kolarzy mocnym słońcem. „Miechów Lato 2011” było organizowane po raz trzeci. Wyścig bez opłaty startowej to coś wyjątkowego. Jak powiedział na zakończenie Marcin Durman, organizator imprezy – dopóki ja tu jestem szefem, dotąd ta impreza sportowa nie będzie płatna. Dostał gromkie brava.

Wyścig rozgrywał się na 2 dystansach – Mega 30 km i Giga 75 km. Śmiałam się, że dla 30-stu – to nie chce mi się nawet wstawać z łóżka;) Powód był jednak oczywiście inny – chciałam przekroczyć kolejny level. Jak dotąd moim największym dystansem było 65 km. Póki co, najbardziej cieszy mnie podnoszenie poprzeczki kilometrowej a nie czasowej. Mogłabym startować w 30 km, i wcale nie musiałabym wygrać, tu liczyłby się przede wszystkim czas. A ja wciąż potrzebuję pracować nad wytrzymałością i trenowaniem mięśni mózgowych, które powyżej 50 km nie chcą mi już pomagać, i zmęczenie bierze nad nimi górę. 3 pętle, które przygotował dla nas Marcin, były wyzwaniem. Zawarł w nich wszystko – długi podjazd prosty, prostą na szybkość, zjazd do 70 km/h, sinusoidę podjazdowo-zjazdową.

Wspinam na Podleśną Wolę.

Wisienką na torcie był morderczy podjazd, zaledwie 1.5 km pod Widnicę. Bagatela 1.5 km! Najtrudniejsze w tym podjeździe było to, że był absolutnie nieoczekiwany;) Kiedy jesteś na 72 km i prosta droga prowadzi Cię w kierunku mety, do finału niesie Cię nadzieja i adrenalina. I oto! Stop. Nie koniec. Widnica.

Nagrodą był pejzaż i grający dla nas zespół ludowy.

Ten wyścig znowu nauczył mnie nowych rzeczy. Przede wszystkim podniósł poprzeczkę mojej wytrzymałości. Zachęcił do jedzenia bananów, jako węglowodanowego zastrzyku. Nakazał nigdy więcej nie zakładać koszulek z płytkimi kieszeniami – zgubiłam po drodze wodę, banana i mapę, kiedy je wyjmowałam. Zesłał na mnie dobrego człowieka, kolarza, który chciał mnie pociągnąć – Dojedź do mojej ośki, do połowy, pociągnę Cię – taki zabieg zmniejsza siłę wiatru na Ciebie. Niestety, jego góral jechał za szybko, próbowałam przez moment utrzymać się w połowie jego koła… Nici z tego.

Zapamiętam z tej przygody wyścig z sarną, która płochliwie biegła przez pola, towarzysząc mi przez kilka metrów; tego dobrego górala i niespodziankę Widnicę. Trasa była dokładnie i starannie oznaczona. I była tak dobra, że zaszczepiła we mnie na długo kolarską przyjaźń do Miechowa.

http://www.maratonywmiechowie.aq.pl/joomla/

Vive kolarski Miechów!

3 pętle zrobiłam w czasie 3 h 8 minut. Byłam jedyną kobietą na trasie GIGA. Zostałam udekorowana. Dostałam piękny puchar i idealnie pasująca czerwono-granatową koszulkę Shimano w której przejadę swoje rowerowe wakacje.

Byłam jedyną kobietą na tej trasie.

Trasa: http://www.bikemap.net/route/1191821


Komentarzy: 0
Zostaw swój komentarz

Unable to load the Are You a Human PlayThru™. Please contact the site owner to report the problem.