Lover-rover

No matter who broke your heart and how long it will take to heal it…
You wouldn`t pass through it without your bike… Just keep spinning!
O mojej pasji do 28 calowych kół i czerwonej owijki. Blog o mojej szosie.

Indoor vs outdoor

Tak się z nas śmieją.

Tak się z nas śmieją! Spinning stał się w ostatnich latach bardzo popularną dziedziną fitness i wciąż ma swoich oddanych fanów, ale nie brakuje też zagorzałych przeciwników, a właściwie – prześmiewców.

Rozgorzała kiedyś FB-kowa dyskusja na ten temat. Z ciekawszych wypowiedzi:

- A Ty może jesteś normalna hahahaha kilkanaście godzin w tygodniu w zamknięciu bawi się razem z ludźmi w chomika!

- Niedługo wszystkie formy rekreacji zostaną przeniesione do klubów fitness. Mamy już spinning jako „kolarstwo” teraz będziemy mieli skotouring, nordic walking i wycieczki górskie w postaci indoor walkingu….fakt mamy kryzys, globalne ocieplenie itd. Ludzie czy Wy jesteście, aż tak leniwi,że wam się nie chce ruszyć i pomęczyć na polu, zewnątrz, na dworze?:) Litości … stop uprawianiu rekreacji ruchowej w zamkniętych pomieszczeniach !:)

- Jestem przeciwnego zdania! Nie zamieniajmy aktywności na zewnątrz na aktywność w pomieszczeniu. Ale uprawiajmy je jednocześnie jak najwięcej, choćby i w zamkniętym pomieszczeniu.

- Ja akurat bardzo często namawiałem ludzi na spinningu na jazdę na szosie itd. raczej włodarze klubów mieli do mnie żal, że nie namawiam ludzi tylko na spinning – i dlatego potwierdziły się słowa MI spinningu, który powiedział, że kolarze są najgorszymi instruktorami – bo wiedzą ile pięknych emocji wiąże się z prawdziwymi rowerami.

- Nie wiem jak można się jarać spinningiem kilka razy w tygodniu… miejsce roweru jest na zewnątrz!!

- Dla tych co wykorzystują swoje ciężko wygospodarowane 60 minut w ciągu dnia pomiędzy pracą a innymi obowiązkami na szybki wypad na salę – brawo. Dla tych co mają wolny weekend i zamiast pojechać w góry albo nad jezioro, albo za miasto na rower a idą z lenistwa na chwilę na salę – nagana!

Po 5 h maratonie Spinning 260 m pod ziemią, w kopalni soli w Bochni.

A jeśli kręcimy dla zaszczytnej idei, to też się nie liczy?

Ten ostatni głos w dyskusji przekonał mnie najbardziej.

Prowadzę zajęcia Spinning od roku. I pytam często ludzi czy jeżdżą ot tak po prostu na rowerze, sama polecam im fajniejsze amatorskie wyścigi szosowe, zachęcam do wypróbowania sił w prawdziwym terenie, skoro ma się już tak dobrą wyćwiczoną indoorowo kondycję. I odpowiedzi są rozmaite – jeżdżę; ścigam się; to dla treningu; dla utrzymania kondycji przez zimę; to z pasji do kręcenia w siodle. Ale też – bo spala się dużo kalorii; dla lepszej wydolności; nie mam czasu na rower w terenie; chcę wzmocnić nogi itd itp.

Podoba mi się jedno – że każdy przychodzi ze swoją absolutnie indywidualną motywacją. Wiem, że miejsce roweru jest na zewnątrz, ale jeśli pogoda nie pozwala (a to u nas częste), jeśli młoda mama ma tylko półtorej godziny między obowiązkami domowymi, jeśli zmęczony pracownik korporacji, który siedział w pracy 10 h ma jeszcze siłę i chęć, by przyjść zrobić coś dla siebie – to czy to nie jest wystarczająco piękne, że ludziom po prostu chce się zrobić coś dobrego dla siebie i swojego organizmu? Mnie to wystarcza, i jestem dumna z każdego, kto w tych leniwych czasach potrafi zebrać siły i powiedzieć lenistwu – NIE! Wolę widzieć ludzi w klubach sportowych niż przed telewizorem. 

Ale też lubię jak rower wyjeżdża na zewnątrz i tnie prosto na Kolną a ludzie z bieżni wybiegają prosto na Błonia.

I outdoor lubię bardzo, i indoor też lubię…Ale outdoor po prostu lubię bardziej…;)

A prześmiewców pytam – a co Ty dzisiaj zrobiłeś dobrego dla swojej kondycji?;)


Komentarzy: 0
Zostaw swój komentarz

Unable to load the Are You a Human PlayThru™. Please contact the site owner to report the problem.